Do napisanie tego artykułu skłoniła mnie moja ostatnia wycieczka do Londynu, o którym już tyle słyszałem, że wreszcie postanowiłem się spiąć i samemu zobaczyć to miejsce. Ze względu na ograniczenia czasowe, bo byłem tam zaledwie 2 dni i bagażowe, bo mogłem wziąć tylko plecak, w Londynie byłem bez deski. Nie będę się rozwodził na temat tego jak bardzo tego żałuje, choć wiadomo, że fajniej byłoby ją mieć i co nieco pośmigać. W zasadzie to chciałem w Londynie jak najwięcej zobaczyć, ale nie z popularnego dwupiętrowego busa dla wycieczkowiczów, ale pieszo lub podróżując metrem i innymi środkami komunikacji. Wyostrzony na skejtowalne miejsca wzrok, co jakiś czas przykuwany był przez różne miejscówki i właśnie tutaj dochodzę do meritum: nigdy wcześniej nie widziałem tylu skatestopperów i uzmysłowiłem sobie, że to jest prawdziwy problem, ale czyj? Na pewno deskorolkowców, ale czy tylko?…
Zobacz więcej> Skatestoppery, skateparki i street skating
Comments closed