Skip to content →

Redaguj z nami „Kondycja polskich magazynów deskorolkowych”

Ostatnimi czasy dostaliśmy od Was nieco więcej artykułów dedykowanych działowi "Redaguj z nami". Przyznam, że poziom tych tekstów rośnie, są coraz bardziej rozbudowane i ciekawe. Co ważne, poświęcone są wydarzeniom i tematom aktualnym, bądź też ponadczasowym, o których zawsze będzie warto przeczytać. No i co więcej? Piszcie teksty, przysyłajcie je do nas i wywołujcie konstruktywne dyskusje, bo o to w tym chodzi. W tym miesiącu publikujemy tekst Arkadiusza Antczaka, który z pewnego dystansu spojrzał na sytuację i kondycję polskich magazynów deskorolkowych. Nie ma co ukrywać, że Arek odniósł się także do ukazujących się kontrowersyjnych reklam w Infomagazine i Dizasterze ale to nie one były motorem do napisania przez niego tego tekstu. Sprawa dobrze Wam znana, ale nie chodzi tu o hejtowanie tylko wyrażenie subiektywnej opinii, którą ma na ten temat pewnie każdy z Was. Wobec niektórych kwestii po prostu nie sposób jest przejść obojętnie. Zapraszamy do lektury artykuły autorstwa Arkadiusza Antczaka z Warszawy…. "Kondycja polskich magazynów deskorolkowych".

Lata mijają, dawniej mieliśmy kilka deskorolkowych stron w gazecie „Ślizg” lub „Dosdedos”.  Obecnie sytuacja bez porównania uległa poprawie na tyle, że jest, o czym  pisać. Oczywiście, niekwestionowanym innowatorem jest Showbiz ze swoim Infomagazine. Andrzej Skrobański i Kuba Perzyna zrobili coś co wcześniej nie udało się nikomu, stworzyli parę ładnych lat temu gazetę bez ustępstw, 100% treści deskorolkowej ( no może 98%). Gazeta w przeciwieństwie do wymienionych we wstępie  trzyma się bardzo dobrze i nadal jest wydawana. Ale czy rzeczywiście wszystko jest w porządku? Nie chcę być haterem, ale ostatnio trochę przestałem kupować gazetkę, bo po prostu mało ciekawią mnie niektóre artykuły. Większość relacji przybrało cykliczną formę, co roku konieczna wielostronicowa relacja z np. woodcampu, towntouru. To są te numery, które kupuje najrzadziej, bo przecież jest Internet, blogi, wszystko wiadomo zanim tematy ulegną przedawnieniu. Najgorszy jest problem małej aktualności niektórych tematów. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie łatwo wydać co miesiąc tak obszerną gazetę w Polsce, ale przecież jesteśmy bardzo kreatywni i nie można traktować rzeczywistości tylko odtwórczo, relacjonując automatycznie kolejne wydarzenia niczym komentator sportowy. Co mnie bardzo zdziwiło w przedostatnim numerze (Nr 34) , to znana pewnie już wszystkim reklama ciuchów Guru Gomez. Żyjemy w czasach, w których coraz ciężej wybić się ponad przeciętność na jakiejkolwiek płaszczyźnie. Niestety powoduje to sytuacje, w których firmy chcą się za wszelką cenę „sprzedać” , nawet „idąc po trupach”, kreując kontrowersyjny charakter swojego brandu. Niedorzeczne jest to, że osoby które nie mają praktycznie nic wspólnego z skateboardingiem, wypowiadają się w imieniu wszystkich deskorolkowców , twierdząc, że myśl o rozstrzelaniu policjanta drzemie w głowie każdego skateboardera. Czy potrzeba nam takiej antyreklamy w mediach? W Polsce jest obecnie duży wzrost ilości parków i miejsc do jazdy , myślę że świadomość społeczna jaką kreują takie reklamy , może w znacznym stopniu pogorszyć ten stan rzeczy. Sprawa nie jest bagatelna , bo była omawiana na łamach Gazety Wyborczej i w programie telewizyjnym stacji Polsat. Tracimy my , a zyskuje skandalicznie reklamująca się marka. Ważne jest aby minimalizować takie zjawiska i nie dopuszczać do ich występowania, bo jak każdy wie , mamy wielu wrogów i z pewnością użyją oni każdej argumentacji aby utrudnić nam codzienną jazdę na spotach. Co więcej myślę, że to jakość produktów i wsparcie dla sceny powinny decydować o sprzedaży produktów danej firmy. Cenię gazetę za relacje z wyjazdów o których nigdzie indziej nie można poczytać, myślę, że to jest odpowiedni kierunek rozwoju . Szkoda tylko, że coraz rzadziej ma się do czynienia ze zdjęciami tricków, przy, których czuć zaskoczenie. Może jest to oddzielny temat ( „znieczulica na tricki w obecnej deskorolce”) a może przydałoby się więcej „świeżej krwi” na wyjazdach, osób które robią nowe tricki, a nie tylko swoje „firmówki”. Szkoda, że zniknął dział z listami od czytelników, myślę że ten dział dawał gazecie wiele zmiennych i umożliwiał większą interakcję z odbiorcami. Jeśli twórcy nie będą uwzględniali zdania konsumentów, to przecież gazetę może spotkać taki sam los jak „Ślizg” czy „Dosdedos”. Nie można jednak zapominać o sporej ilości zalet gazetki , jakimi bez wątpienia są liczne konkursy czy jak dla mnie bardzo fajny dział „historyczne tricki”. Oprawa graficzna, papier itp. oczywiście bez zarzutów, ale dziś to chyba już standard. Drugą gazetką, wydawaną obecnie w Polsce jest Dizaster. Muszę powiedzieć, że od początku bardzo podobała mi się Pogo Szmata ;). Nietypowa forma, matowy papier, czarno białe kolory, to było to, co wizualnie wyróżniało. Również teksty były dość oryginalne , pokręcone , psychodeliczne przemyślenia Piotrka Dabova niczym brudny realizm Charlesa Bukowskiego. Bardzo fajnie czytało się również o nowych osobach w polskiej deskorolce, świeża ekipa, nowe pomysły na tricki, więcej jazdy na kątach. To był jak dla mnie strzał w dziesiątkę, gazeta na punku, z przesłaniem. Aż chciało się wspierać gazetkę, toteż obok często kupowanego Info, brałem z półki w empiku również Dizastera. Gazeta rozwijała się , osoby w teamie pogo zmieniały się i do tej pory nie odczułem zbytniej monotonni w treści . Niestety najnowszy numer, to nie tylko zmiana wyglądu gazety ( kolorowy, wyższej jakości papier) . Pojawiły się reklamy sklepu internetowego pewnych używek, które każdy pewnie obecnie kojarzy. Nie jest tak, że można przymknąć oko na ten temat, bo jest to czysta hipokryzja – pisanie wcześniej o zgubnych skutkach stosowania używek ( np. recenzja filmu d.o.p.e. ) a w następnym numerze umieszczanie reklam takich związków.  Ktoś może powiedzieć – „jednorazowa wpadka, pogo zrobiło dużo dla polskiej deskorolki i nie można przekreślać tej marki za jeden błąd”. Zgadzam się ,  nie zrozumcie mnie źle, doceniam Dizastera , nie chcę żeby przestał być wydawany , ale to śmieszne, że autor krytykuje w nagłówku  biznes , komercje , a w jednym z artykułów opisuje udział teamu w jakimś programie sponsorowanym przez Disneya. Czytelnik może czuć się trochę oszukiwany , a nawet brany za idiotę. Rozumiem również, że Dizaster z założenia miał być buntowniczy, dawać wybory, nie trzymać się kurczowo określonego punktu widzenia, ale wg mnie są pewne granice. Większej ilości gazetek na polskim rynku obecnie brak. Myślę, że i tak jest dobrze w dobie internetu. Popieram myśl, że warto kupić gazetę wydaną na papierze, aby kilka lat później wziąć zakurzony magazyn i przypomnieć sobie jak to było kilka lat wcześniej. Jest to wręcz bezcenne uczucie, zwłaszcza dla starszych deskorolkowców. Arek oczywiście przytula fanty, którymi w tym miesiącu są: t-shirt Von Zipper i standardowo skateboard.pl .

Published in Redaguj z nami

Comments are closed.