Skip to content →

Redaguj z Nami „Skejty na murach”

 

Po ostatniej lekturze artykułu Alexa Kłosia – Pod dworcem, kościołem, pomnikiem. Pierwsi skejterzy, który ukazał się na łamach internetowego wydania Gazety Stołecznej, szczególnie silnie zapadła mi w pamięć wypowiedź Mateusza Szlachtycza. Były skejcik, a obecnie filmowiec opowiadał o pierwszych grupach, które pozostając w klimacie totalnego punku deklarowały wspólną jazdą na desce. Prawdopodobnie po jakimś czasie najzupełniej w świecie zapomniałbym o tej wypowiedzi, gdyby nie ostatnie spotkanie z pewnym albumem graffiti…

Z racji moich zainteresowań zjawiskiem graffiti, bardziej naukowych niż z czystej zajawki, regularnie zbieram wszystkie możliwe opracowania dotyczące polskiej historii mazania po murach. I w taki sposób trafiłem na album „Polskie mury – sztuka czy wandalizm”, który jest pierwszą polską pozycją tak starannie opisującą to co działo się w kraju zaraz po przemianach ustrojowych, o tej fascynacji zachodnią kulturą, której najlepsze odbicie wyrażane była na ścianach szarych i brudnych kamienic, jeszcze bardziej szarej Polski. Nie byłoby w nim nic wyjątkowego dla nas skejcików, gdybym pośród tych wszystkich tagów nie odnalazł pewnego kluczowego hasła: „SK8 FRONT”. Zaraz – pomyślałem – przecież to ta jedna z grup, o której opowiadał Mateusz Szlachtycz. Chwilę później odnalazłem ponownie ten artykuł i faktycznie to było to!

(…) Powstała skejtowa ekipa. Fryzury – z przodu czubek, reszta wygolona. Na początku nazywaliśmy się Skate Punk’s, potem Psycho Skaters. Rozkręcaliśmy to m.in. z Adamem „Parówkiem” Parkiniewiczem, aktualnie garniturowcem pracującym w banku, wtedy totalnym punkiem. Kolejna nazwa SK8 Front była związana z punkowymi hasłami – były tam różne fronty, np. Animal Liberation Front, Agnostic Front. (…) Każdy miał szablony, chodziliśmy po mieście i szprejowaliśmy. Kiedyś wyszedłem w nocy z psem, na rowerze. Zacząłem robić szablon na stacji benzynowej przy Malczewskiego. Trupia czaszka i napis SK8 Front. Pojawili się milicjanci, chciałem uciekać, ale zaplątałem się w psa. Powiedziałem, że jeżdżę na deskorolce i to, co robię, to propaganda skejtowa. Trupia czaszka to ma być propaganda? Zaczęli kombinować i wyszło im, że SK8, to 88, a więc „Solidarność”. Dostałem kolegium. (…) (wypowiedź Mateusza Szlachtycza w artykule Alexa Kłosia – „Pod dworcem, kościołem, pomnikiem. Pierwsi skejterzy.” Gazeta Stołeczna, 04.09.2011)


W czasie gdy rodziło się polskie graffiti cała rzesza ówczesnych writerów korzystała z szablonów, podpatrzonych zresztą za zachodnią granicą. Była to bowiem chyba najtańsza forma mazania po ścianach. Puszka farby w tamtym czasie była bardzo droga. Nie wspominając już o karaniu za samo posiadanie puszki w plecaku. Prawda, że śmieszne? W każdym razie starano się oszczędzać farbę i ci, których nie było na nią stać mazali szablony zwykłą farbą i pędzlem. Te wszystkie przemiany ustrojowe, zmiany rządowe, nagłe oswobodzenie obywatelskie sprawiły, że mury stały się pierwszym polskim hydeparkiem, który funkcjonował dookoła każdego z nas. Ludzie mogli rozliczać się z władzą, przelewać wszystkie swoje żale na coraz to mocniej pomazanych murach. I właśnie gdy większość ludzi wolała wrzucać kolejny szablon z podobizną generała albo wyśmiewający elektryka z wąsem, na murach co jakiś czas pojawiały się sylwetki ludzi stojących na dziwnych platformach z kółkami.

Bez żadnych wielkich haseł, ani głębokich przemyśleń, pierwsi polscy skejci od samego początku pokazywali miastu co dla nich liczy się najbardziej. Proste hasła typu let’s skate (zaczerpniętego najprawdopodobniej z kawałka Possessed to skate – Sucidal Tendencies) lub destrukcyjne skate & destroy jednoznacznie wyjaśniały kto tak naprawdę rządzi w mieście. Najciekawszym wrzutem, który odnalazłem to proste „sk8 cześć”, ten wpis chyba najdobitniej ukazuje wartość deskorolki. Na początku lat dziewięćdziesiątych gdy telefon w prawdzie był, ale jeden na dziesięć rodzin, a o internecie wiedziała jedynie amerykańska armia, biedni skejci często trafiali na siebie przypadkiem było chyba najfajniejsze. Czysta eksploracja niepoznanego jeszcze miasta.

txt. Bartek Adamowski

Published in Redaguj z nami

Comments are closed.