Skip to content →

Fluff x Nike SB Book

Całkiem niedawno zadzwonił do mnie Kuba Kaczmarczyk, który m.in.: zajmuje się Nike SB w Polsce i powiedział że wysłał mi album, który powstał w kolaboracji holenderskiego magazynu Fluff i firmy Nike SB, myślę że każdy z Was o nim słyszał, bo pisały o tym w zasadzie wszystkie skejtowe media. Ucieszyłem się, bo jak tylko mogę, to staram się zaopatrywać na bieżąco we wszystkie deskorolkowe publikacje jakie wychodzą, a przynajmniej je obejrzeć. Z przyjemnością też zgodziłem się napisać recenzję, o którą poprosił mnie Kuba. Minął jakiś tydzień i przyszła do mnie dość duża paczka, wielka i ciężka jak cholera. Byłem ciekaw co to jest, zwłaszcza że ostatnio nie zamawiałem nic przez Internet. Z wyglądu, wielkości i wagi przypominało zapakowane w pudło dvd lub laptopa, tym bardziej byłem zdziwiony gdy po rozpakowaniu przesyłki ujrzałem nie skromną zawartość – Fluff x Nike SB Book…

Fluff to dosyć awangardowy, holenderski magazyn deskorolkowy, o którym niestety niewiele Wam powiem. Ciężko jest czasem kupić Thrashera w Empiku, a co dopiero holenderskie wydania tamtejszych magazynów. Nic w tym też dziwnego, gdyż Fluff wychodzi nieregularnie i z tego co udało mi się wyszperać w sieci, to także w różnych formatach. Zawsze jednak ze smakiem i specyficzną zawartością, przedstawiającą po prostu życie deskorolkowców, nie tylko w czasie jazdy na streecie czy na zawodach, ale szeroko, bo także w czasie imprez i zwykłego codziennego życia , poza tym skejtowe zajawki artystyczne, wywiady i wiele innych. Nad całym projektem czuwa fotograf Marcel Veldman. Jak wiadomo, sporą częścią życie każdego skejcika są wyjazdy, tripy im jest ich więcej tym lepiej. Wydawcom Fluff’a ten temat jest bardzo bliski, do tego stopnia, że udało im się przekonać Nike SB, do tego żeby połączyć wszystkie te pasje w jedną całość: podróże, deskorolkę, fotografię, imprezy i zorganizować paneuropejski tour. Tak też powstał Fluff x Nike SB Book, chyba największe dotychczasowe wydanie na papierze poświęcone deskorolce, które dokumentuje to wydarzenie. Największe w rozumieniu, ilości stron, zdjęć, formatu i wagi, nie pomijając zawartości.

Poniżej Marcel Valdman na premierze Fluff SB w Barcelonie.

No to skoro już przeszliśmy do meritum sprawy to warto przedstawić pewne fakty. Książka ma dokładnie 614 grubych stron, ponad 650 zdjęć (traktując sekwę jako jedno foto), które w większości przypadków są autorstwa Marcela Veldmana. Kilkadziesiąt z tych zdjęć można oglądnąć w wielkości okazałej rozkładówki, czyli 48cm x 33,5 cm, są naprawdę duże. Natomiast to co robi największe wrażenie jak się ją komuś poda i jeszcze nie zaglądnie do środka, to jest jej waga, bagatela 4,2 kg. Może to się wydać śmieszne i niepotrzebne takie wyliczanie, ale to wszystko razem wzięte nie pozwala przejść obojętnie obok tego dzieła. No właśnie, słowem dzieło zwykło się określać coś ponadprzeciętnego, obszernego i artystycznie doskonałego. Właśnie tym słowem wydawca nazwał we wstępie tą książkę, pomyślałem sobie: „grubo, nieźle sobie posłodzili”, jednak nietuzinkowość i wielkość tego albumu pasowała do rysopisu, pozostawało tylko sprawdzić jej zawartość.

Fluff x Nike SB Book dokumentuje ponad półtoraroczną podróż po 19 krajach Europy, w których znajdują się team riderzy Nike SB, jest ich dokładnie 117. Dzieło Marcela i spółki zabiera nas w podróż po tych wszystkich miejscach, poznanych ludziach, spotach i imprezach. Poza masą zdjęć, deskorolkowych i tych nazwijmy je lifestyle’owymi, możemy przeczytać wiele historyjek o cechach reportażu i charakterze pamiętnika. Poza tym nie zapomniano o ciekawych wywiadach z riderami (tutaj warto wspomnieć o charakterystycznej dla Fluff’a formie wywiadu) i fotografami związanymi w jakiś sposób z Nike SB. Mnie także bardzo zaciekawił artykuł o triku bs tailslide, jednym z trudniejszych, a przy tym najbardziej stylowych numerów wszech czasów. Myślę, że wielu z Was, czytając go przypomni sobie swoje początki z tym trikiem i poczuje radość jaką daje jego czyste sklejenie….nawet do fakie. Bliski był mi także temat skateshopów, prowadzonych przez skaterów, te kilka wywiadów z identycznymi pytaniami czytało mi się bardzo dobrze. W tym całym zamieszaniu i ogromie materiału czuć jednak istnienie tematu przewodniego jakim jest po prostu życie deskorolkowca i jego przywiązanie do skateboardingu oraz wysiłek, pot, melanże, triki, praca, rodzina i kumple. To wszystko tam znajdziemy, niezależnie od miejsca, kultury, języka i zasobności portfela. Fluff x Nike SB Book to moim zdaniem taki portret i rysopis współczesnego deskorolkowca. Naprawdę ciekawa rzecz.

Jakżeż by mogło być inaczej, gdybym nie wspomniał o chyba najciekawszym dla nas deskorolkowców z Polski, rozdziale „Polskie Smaki”, poświęconym wizycie w naszym kraju. Przede wszystkim, to że się znaleźliśmy w tej książce jest naprawdę sporym wyróżnieniem i brawo dla Michała Jurasia i Krzyśka Poskrobko za godne reprezentowanie nas, bo tak to chyba można nazwać. Michał w ogóle zanotował 3 triki, z czego jeden w sekwie. Fajnie że Polska w tym artykule, nie została przedstawiona jako komunistyczny i zacofany kraj z kompleksami, tylko po prostu jedno z europejskich miejsc, gdzie się jeździ na desce, na dobrym poziomie (z tym, ze często wyrzucają ze spotów) i przy okazji można nieźle zabalować. Ja to też odczytałem „Polskie Smaki” troszkę jako impuls do działania dla polskich skaterów, że jak się chce to się da.

Jedyne do czego mógłbym się przyczepić, to rozdział poświęcony wizycie we Włoszech, której opis był przedstawiony jako skany z notesu. Wygląda to fajnie, buduje klimat itd. ale za cholerę nie da się tego przeczytać. Dowiedziałem się o tym od razu jak tylko na kartach zobaczyłem podobne pismo do swojego. Wiedziałem, że nie ma co w to dalej brnąć… Tak poza tym, to zarówno Fluff i Nike SB dobrze poradzili sobie z wysoko postawioną poprzeczką. Należy się wysoka piątka za tę inicjatywę. Warto też wspomnieć, że w czasie całego Fluff SB touru obecny był kamerzysta Mouse, gość w stylu „pojawiam się i znikam”, o czym też możecie przeczytać w książce. Sądząc także po trailerze zapowiadającym książkę, w niedalekiej przyszłości zobaczymy film z tej niebanalnej wyprawy. Trailer prezentujemy poniżej.

Fluff SB from Tagsters.nl on Vimeo.

Na koniec, pozostawiłem wywiad z Kubą Kaczmarczykiem, dzięki któremu stałem się jednym z właścicieli tego działa. Myślę że można o tej książce tak powiedzieć. Nawet jeżeli ta recenzja Was w żaden sposób nie poruszyła, to zapewniam że Fluff SB Wam to zagwarantuje. Zapraszam do wywiadu z Toiboiem.

Wiktor: Jaka była Twoja pierwsza reakcja po tym jak wziąłeś do ręki ten album?

Kuba: Ciężko powiedzieć, nie pamiętam za dobrze bo było to na imprezie zorganizowanej z okazji premiery albumu. Na pewno się ucieszyłem że wreszcie Fluff SB ujrzał światło dzienne, bo prace nad nim trwały bardzo długo. Kiedy trafił w moje ręce od razu sprawdziłem rozdział „Polskie smaki” będący jak wiadomo relacją z Polski. Następnie szukałem zdjęć innych kolegów w albumie – Daniela Todorovica, Bressola, Stefana Johanssona, Lu Pa Sina czy Marka Zapraznego.
Album jest na prawdę wspaniały, Marcel wykonał kawał dobrej roboty, mnie przede wszystkim cieszy fakt że udało się pomóc polskiej deskorolce i skaterom stąd. Dzięki temu albumowi ludzie z innych krajów zobaczą że tutaj coś się dzieje i że są skaterzy, którzy się wyróżniają.

Wiktor: Ile takich albumów zostało wydanych i ile trafiło w sumie do Polski?

Kuba: Niestety nie jestem w stanie powiedzieć ile ich wydrukowano – myślę że około tysiąca. Do Polski trafiło kilkadziesiąt sztuk, były dostępne w ograniczonej ilości we wszystkich sklepach, w których sprzedawane są buty Nike SB, których jak wiadomo nie jest dużo.

Wiktor: Zdaje się że nie można ich już kupić. Gdzie w takim razie można je ewentualnie zobaczyć?

Kuba: W każdym z tych skateshopów powinien być tzw. „egzemplarz pokazowy” aby każdy mógł sobie zobaczyć co jest w środku. SKlepy te to: Kamuflage, Premium BoardShop, Veteran, Miniramp, Spark Street, Mooha, Fresh, Dizaster, Kosmos i Dibo.

Wiktor: Co w nim najbardziej przypadło Ci do gustu, który rozdział, wywiad etc.?

Kuba: Jak już wspomniałem wcześniej z oczywistych przyczyn najbardziej podobają mi się „Polskie smaki”. Chłopaki odwalili kawał dobrej roboty, mimo że mieliśmy na zdjęcia tylko dwa dni. Juraś wykonał 300% normy robiąc w ciągu tego czasu kilka konkretnych bangerów, Krzysiek również pokazał się z dobrej strony.
Oprócz tego bardzo podoba mi się wywiad z moim kolegą Danijelem Todorovicem ze Szwecji… Jestem fanem fińskiej deski więc z ogromną przyjemnością zapoznałem się z ich materiałem z Berlina.
Zajebiste są lifestyle’owe zdjęcia Marcela z imprez…

Wiktor: Jako osoba odpowiedzialna za Nike SB w Polsce miałeś przyjemność spędzić kilka dni z Marcelem i resztą ekipy Fluffa i Nike jak wspominasz ten czas? Zdaje się że troszkę pobalowaliście? Jak oni odebrali nasz kraj i ludzi?

Kuba: Czas spędzony z chłopakami był zajebisty, nie nudziliśmy ani przez chwilę. Do Polski oprócz Marcela, (który mimo że ma ok. 35 lat zachowuje się czasem jak dziecko i ma mnóstwo zwariowanych pomysłów) przyjechali jeszcze: kamerzysta Maurice ( ksywa Mouse) który się wszędzie gubił ( stąd w albumie znajdziemy całą stronę z naklejkami z napisami w różnych językach „Gdzie jest Mouse”), skater z Bristolu Korahn Gayle i piszący artykuł Nick Bridge.
Marcel był już u nas po raz trzeci więc nie było to dla niego coś nowego, natomiast cała reszta była tu po raz pierwszy. Mouse bał się sam chodzić po ulicach bo nasłuchał się że w Polsce jest niebezpiecznie, Korahn miał znajomych Polaków w Anglii a Nick generalnie niczemu się nie dziwił i zachowywał spokój w każdej sytuacji.
Chłopakom się podobało, był to dla nich kolejny wyjazd na deskę nie różniący się zbyt wiele od innych.
Niestety nie miałem tym razem okazji pobalować z Marcelem ale wiem że warszawscy skejci godnie mnie zastępowali i pokazali gościom uroki nocnego życia.

Wiktor: Dlaczego w albumie możemy zobaczyć zdjęcia Michała, Krzyśka a Kuby nie?

Kuba: To pytanie proponowałbym zadać samemu zainteresowanemu, oficjalna wersja jest taka że nie przypasowały Kubie miejscówki, które wybrałem na zdjęcia.
Nie jest on jedynym wyjątkiem, w europejskim Nike SB poza Polakami jest ponad 100 gości i nie każdy ma zdjęcie w albumie ( na przykład nie ma w środku Vincenta Bressola), na robienie zdjęć każdy miał mało czasu i nie zawsze wszystko wychodziło…

Wiktor: W rozdziale poświęconym polskiemu teamowi i wizycie w naszym kraju pt. „Polskie Smaki” możemy przeczytać o czarnookim Rocky’m, kto został ochrzczony tą ksywką?

Kuba: Po pierwsze to nie czarnookim Rocky tylko Rocky z podbitym okiem.
Chodzi oczywiście o Jurasia, który dzień przed wizytą Marcela i spółki miał nieprzyjemne zdarzenie z ludźmi których musiał nauczyć dobrych manier. Zwróćcie uwagę że na wszystkich zdjęciach Michał ma fioletowe limo pod okiem.
Poza tym jak wiedzą koledzy Michała jego ulubionym filmem jest właśnie seria „Rocky”. Jurek jeździ podobnie jak jego ulubiony bohater filmowy – nie uznaje żadnych kompromisów i atakuje spoty jak Rocky swoich przeciwników.
Pod koniec sesji po prawie 48 godzinach jazdy i gdy niezmordowany Jurek napędzał się po nierównych „kocich łbach”na stromy bank Marcel powiedział do mnie tylko: „This guy is a real warrior…”

Wiktor: Może masz w zanadrzu jakieś ciekawostki dotyczące tego projektu, o które nawet nie przyszło by mi do głowy żeby zapytać?

Kuba: FLuff tour to była prawdziwa zmora, która towarzyszyła mi przez cały rok. Dat wizyty Marcela było chyba z sześć i prawie wszystkie odwołano. Początkowo miał on przyjechać rok wcześniej prosto z Rosji i w przeddzień przyjazdu dowiedziałem się, że go nie będzie bo miał problemy paszportowe w Rosji.
Miejsce też było zmieniane kilkakrotnie – początkowo miał to być Gdańsk, później Wrocław ( gdzie Bączek rozpisał sobie cały plan gdzie i co zrobi) w rezultacie stanęło na Warszawie.

Wiktor: Jakbyś podsumował to przedsięwzięcie?

Kuba: Chciałby powiedzieć że ogromnie się ciesze, że album ten powstał. Mówię głównie z perspektywy polskiego skatera a nie osoby odpowiedzialnej za ten projekt. Fluff Sb jest jednym z pierwszych mediów, dzięki którym ktoś z zagranicy ma szanse obejrzeć polski skateboarding na najwyższym poziomie. Nic przecież tak nie cieszy jak znajoma twarz w wielkim świecie skateboardingu. Miejmy nadzieję, że album ten będzie dla innych skaterów z Polski inspiracją do tego, że jednak i w naszym kraju można dobrze jeździć i być zauważonym przez obcokrajowców. Czego wszystkim życzę.

Wiktor: Dzięki za wywiad.

A widzicie, zapomniałbym jeszcze o jednej rzeczy ściśle związanej z tym projektem, a mianowicie o specjalnej edycji modelu Bruin, który powstał w kolaboracji z magazynem Fluff SB, foto poniżej. Z tego co dobrze pamiętam to do Polski dotarło jedynie 12 par tych bucików i były dostępne tylko na warszawskiej premierze książki. Ale cóż zrobić, taki właśnie charakter mają limitowane edycje…

Koniecznie zaglądnijcie także na stronę tego projektu po więcej info, klik, klik…

Published in News - Video

Comments are closed.